100-lecie I Liceum Ogólnokształcącego w Zduńskiej Woli
Kontakt
98-220 Zduńska Wola
ul. Dąbrowskiego 6
tel.(fax) 043 823 42 74
lo1@lo1zdwola.dlaedu.pl
Dla Uczniów

Ankieta

Czy obawiasz się matury?

Małgorzata Tosik - Internet

Internet, czyli rzecz, bez której nie potrafimy już funkcjonować. Zna odpowiedź na niemal każde nasze pytanie. Zastępuje nam nie tylko słownik, książkę, notes czy pamiętnik, ale też często lekarza, psychologa czy przyjaciół. Sięgamy po porady do Internetu, ślepo wierząc we wszystko, co jest w nim zawarte.
 
Najbardziej boli mnie fakt, że zapominamy o realnym świecie (mówię przede wszystkim o rocznikach 93 w górę, oczywiście z wyjątkami - w obie strony). Zapomnieliśmy jak funkcjonować bez internetu, a przez rozrastający się znany nam wszystkim FEJSBUK nie potrafimy rozmawiać z rówieśnikami. Każdy z nas doskonale wie, że nie musi być NA TYLE (taaaaak bardzo) odważny, żeby zagadać do kogoś tak po prostu, bez pretekstu , po prostu "chcę Cię poznać". Logiczne - każdy się boi przecież odrzucenia, wyśmiania i więcej odwagi ma siedząc przed komputerem, bo PRZECIEŻ JEST ŁATWIEJ. I przeważnie tak to działa - ktoś napisze, ktoś odpisze, zaczną pisać, i tak się ciągnie, ciągnie, ciągnie, a jak przychodzi do spotkania to nagle nie wiemy co powiedzieć. Bo internet zjada Ci odwagę, proste. a myślisz, że jest odwrotnie.
 
Jest też bardzo dużo rozczarowań. Łapiąc kontakt przez internet z powodu przykładowo odległości dzielącej dwie osoby (bo w innym przypadku to nie widzę sensu) można się naciąć. I nie mówię tutaj o klasyku "cześć, jestem Wojtek, też mam 12 lat" , bo to w ogóle inna kwestia, teraz raczej rzadko spotykana z powodu zbyt dużych możliwości sprawdzenia wiarygodności rozmówcy, jak dodanie zdjęcia, dodanie nagrania, rozmowy video, itp. , ale mówię tutaj o ślepej fascynacji. Ludzie będąc w internecie mogą wykreować własne ja, które tak naprawdę wcale nie musi być odzwierciedleniem ich charakteru, tylko czymś wyimaginowanym, co nie ma żadnego przekładu na rzeczywistość. To co druga osoba zdoła zobaczyć przez te wszystkie komunikatory i profile na stronach www, tego nie ukryje - to jest prawda. Ale to "jaki jestem" może mieć bardzo szeroki zakres. Jeżeli jedna osoba przekona do siebie drugą osobę choć w najmniejszym stopniu, to w zasadzie wiele nie musi robić, bo ona sama zaczyna upajać się tą osobowością, którą jak twierdzi - poznaje. Następuje fascynacja, potem często przeistacza się w coś, co nazywają "zakochaniem". Są przekonani, że zakochują się w osobie, a tak naprawdę zakochują się w wyobrażeniu o osobie, z którą mają do czynienia. I nagle dochodzi do... SPOTKANIA. I co? "Kto to jest?". Nagle nie maja pojęcia co miało miejsce przez ostatni okres czasu, z kim rozmawiali, gdzie jest osoba którą rzekomo KOCHAJĄ(błędne określenie). Tak naprawdę każda osoba, przynajmniej w grupie młodzieży staje się kimś innym w internecie, nawet, jeżeli dzieje sie to nieświadomie. Ludzie różnie odbierają żarty, ironie, powagę - jest to coś, co w zasadzie każdy może odczytać na odwrót. Powinniśmy być na to odporni, a chyba.. nie jesteśmy, niestety. 
 
Kolejną kwestią jest wszechmogący fejsbuk, (fejsBUK, czy fejsBÓG, nie wiem, zaczynam mieć wątpliwości…). Zaczyna się sprawdzać powiedzenie "nie masz fejsbuka - nie istniejesz". Ktoś czegoś potrzebuje? Fejsbuk. Ktoś chce odreagować? Fejsbuk. Ktoś potrzebuje się z kimś skontaktować? Fejsbuk. To ostatnie byłoby całkiem fajną opcją, gdyby nie fakt, że ludzie zapominają o innych możliwościach. Jest jedynie fejsbuk i jak nie ma fejsbuka to apokalipsa. Powiem z autopsji, kiedy zablokowałam fejsbuka ludzie zapomnieli jak można się ze mną skontaktować. Jakbym została wylogowana z życia, a ludzie jedynie wspominali mnie ze smutkiem, że nie zdążyli się dowiedzieć tego, czego na daną chwilę potrzebują. Bardzo się tym przejmowałam, z racji tego, że przeważnie robię wszystko z myślą o  tym, żeby inni mieli lepiej, ale do czasu... "Fejsbuk wprowadza mnie w stan agresji i nerwów, ale nie usunę, bo przecież ludzie nie będą mieli ze mną kontaktu". Nauczyłam się teraz - jak ktoś naprawdę potrzebuje czegoś ważnego, to znajdzie sposób, żeby się ze mną skontaktować(taaaki strasznie trudny, jak przykładowo telefon czy zapomniane już gadu gadu, WOW). I tak też się dzieje, od czasu kiedy to dokonałam tego brawurowego kroku i zablokowałam źródło zła. Fejsbuk jest najbardziej lubianym pożeraczem czasu, w co aż ciężko mi uwierzyć. Ja przeglądając posty moich "znajomych" często łapałam się za głowę, bo ciśnienie podskakiwało mi od poziomu zażenowania. Ale paradoksalnie nie potrafiłam przestać tego robić. 
 
Tak bardzo obnażamy się na tego typu stronach. Wystarczy wejść na profil danej osoby, wiemy już o niej wystarczająco wiele- imię i nazwisko, wiek, miejscowość w której mieszka, szkołę, pracę, co lubi, czego słucha, co ogląda, czym się interesuje, głupotą jest jeszcze dodatkowe wypisywanie co w danym momencie robimy (bo i to się zdarza, przecież to taakie interesujące, że właśnie jemy pomidorówkę). Znika gdzieś tajemniczość, mamy mniej chęci na poznanie danej osoby, przecież mamy wszystko podane na tacy. Właściwie ją znamy. Albo kolejny raz natykamy się na złudne wrażenie, że wiemy kim jest. 
 
Oczywiście nie możemy też zapomnieć o pozytywnych stronach internetu, wiele nam daje, bardzo pomaga i przede wszystkim jest najszybszym sposobem wyszukania informacji która nas interesuje. Jednak zawsze powinniśmy podchodzić do tego z dystansem i nie wierzyć we wszystko co tam wypisują.  Jednak najbardziej przeraża mnie to, że rozrasta się do nieokreślonych rozmiarów. Nie potrafię pojąć jak szybko wszystkie dane są pochłaniane bezpowrotnie. Każde zdjęcie, każde słowo, nawet po usunięciu tkwi w sieci. A gdzie w tym wszystkim jesteśmy my?

Małgorzata Tosik